Beyond the sun – piękne euro w swojej brzydocie [recenzja]

Czego to już człowiek w tym kosmosie nie robił. Terraformowaliśmy Marsa, tworzyliśmy przymierza i planety Gaja, badaliśmy niezbadane planety czy uciekaliśmy z artefaktami okradając Lorda Eradikatusa. Pewnie sam Elon Musk przeciera oczy ze zdumienia, widząc dokonania planszówkowiczów w tej dziedzinie, wszak on jedyne czym może się pochwalić to wystrzeleniem rakiety. Najwyższa więc pora, abyśmy zaczęli w tym galaktycznym środowisku rozwijać nasze technologie. Zapraszam na opis wrażeń z dwuosobowych rozgrywek w Beyond The Sun.

Słowem wstępu

Beyond the Sunfot. Mateusz
Beyond the Sun
fot. Mateusz

Tytuł nie jest anonimowy w planszówkowym świecie – bardzo szybko zyskał popularność wśród graczy, czego dowodem jest jego mocna pozycja w rankingu TOP100 BGG.
Zaprojektowana przez Denisa K. Chana w 2020 roku gra oferuje rozgrywkę dla 2-4 graczy. Pudełkowo – gra powinna zająć ok 30 minut na gracza. W Polsce tytuł ten nie był zbytnio popularny, ale dzięki wydawnictwu Rebel to się zmieniło.

POLECAMY RÓWNIEŻ:
Era Galaktyki. Czas wyruszyć w kosmos! Premiera gry wydawnictwa Galakta

Gra przenosi nas do odległej przyszłości, gdzie każdy z nas będzie prowadził korporację, chcącą zdobyć władzę, technologie i kontrolę. W zasadzie problemy zbliżone do tych z jakimi borykają się współcześni oligarchowie. W Beyond The Sun ubrane jest to wszystko w kosmiczne ciuszki. Gracz, którego korporacja poradzi sobie z tym zadaniem najlepiej (czyt. zdobędzie jak najwięcej punktów) wygra rozgrywkę, wszak czym byłaby gra euro bez punktów zwycięstwa?

Pierwsze wrażenia

Płaskie jak na obecne standardy pudełko, zaraz po otwarciu z całych sił próbuje zaczerpnąć powietrza, bo tego w środku nie ma prawie wcale. Każda jego przestrzeń jest zapełniona elementami gry, a dodatkowo prosty i tekturowy insert w miarę logicznie dzieli komponenty.

Beyond the Sunfot. Mateusz
Beyond the Sun
fot. Mateusz

Naszym oczom ukazują się dwie plansze, kilka planszetek gracza (reprezentujących różne korporacje), kilka drewnianych znaczników i to co robi największe wrażenie – dużo kostek. Gwarantuję, że na ich widok, każdemu od razu zaświecą się oczy. Tektura, z której zrobiono komponenty jest dobrej jakości, planszetki korporacji są dwuwarstwowe, co usprawnia na niej zarządzanie zasobami.

Zupełnie inaczej jest ze stroną graficzną. Tutaj naprawdę próżno szukać udziału grafika w tym projekcie. Wszelkie ozdobniki zostały zastąpione czytelnością wyrażoną liniami, polami, co sprawia, że plansza główna wygląda momentami jak prezentacja Zarządu, a te wiadomo, że niekoniecznie każdego zachęcają do obcowania z nimi.

Planszetki graczy są w białym kolorze i aż się proszą o jakieś drobne przerysowanie na współczesne standardy. Osobiście w grach nie skupiam się specjalnie na stronie graficznej, ale ja też mam swoje granice i tanim kosztem można to było zrobić ładniej, zachowując obecną czytelność.

Zasady i instrukcja

Instrukcja do gry, która po opisie wydawała się być złożoną pozycją – jest bardzo krótka. Natomiast po jej przeczytaniu nie do końca jeszcze czułem, co się tutaj dzieje i o co chodzi. Odczucie znika już po pierwszych ruchach, a wprawiona w ruch maszyna zaczyna bardzo sprawnie i sensownie działać.

Mechanicznie to klasyczny worker-placement, przy czym do naszej dyspozycji mamy tylko jednego pionka, którym tura po turze, będziemy skakać po różnych polach wykonując przypisane do nich akcje. Takie rozwiązanie wprowadza sporo dynamiki to rozgrywki, bo znacznie łatwiej przewidzieć jakie pola będą dostępne w kolejnych rundach.

Opis na polach akcji jest jasny i czytelny i nikt nie powinien mieć problemów ze zrozumieniem jak daną akcję wykonać. Proste zasady to spory atut gry. Może się jednak zdarzyć, że siedząc dalej od karty tekst będzie zbyt mały, aby go spokojnie przeczytać.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ O:
Machines To The Sky – ciekawa gra na Kickstarterze

Opis rozgrywki

Beyond the Sunfot. Mateusz
Beyond the Sun
fot. Mateusz

Rozgrywka w Beyond the Sun odbywa się na dwóch planszach – planszy rozwoju technologii oraz kolonizacji. Obydwie są istotne dla osiągnięcia dobrego wyniku i są wzajemnie ze sobą powiązane. Każda też kusi swoimi możliwościami jakie dają graczom.

W swoim ruchu gracz wykonuje akcję, na polu które zajął i tura przechodzi do kolejnego gracza. Wydawać by się mogło, że istna sielanka i mamy czas na wszystko, jednak nic bardziej mylnego. Gra to swego rodzaju wyścig, który kończy się w momencie zrealizowania określonej liczby celów końcowych przez graczy. Wprowadza to dużą dawkę emocji i napięcia do tej układanki, bo ciągle trzeba uważać, czy inni gracze za chwilę nie zakończą rozgrywki, podczas gdy my będziemy dopiero w połowie drogi.

Sama gra jest płynna, ale zdarzają się momenty, gdy trzeba spokojnie wszystko obliczyć i zastanowić się co chcemy zrobić, aby się nie zablokować.

Oprócz rozwoju na planszy głównej, rozwijamy też nasze korporacje, zwiększając produkcję rudy lub populacji. Co rundę będziemy produkować któryś z dwóch zasobów i ta decyzja potrafi mieć duże znaczenie na to, jakie możliwości będziemy mieć w kolejnej turze.

Interakcja

Jak na grę euro interakcji jest tutaj sporo, ale absolutnie nie ma ona negatywnego charakteru. Na planszy kosmosu jest ona najbardziej wyczuwalna, bo główne mechaniki na tej planszy to area majority. Jednakże – nawet jeśli ktoś skolonizuje planetę przed nami – nasze statki pozostają na tej planszy, dając nam uprzywilejowaną pozycję przed kolejną próbą kolonizacji. Dlatego w najgorszym wypadku może to powodować pewne przepychanki i frustrację, ale gwarantuję, że nie zepsuje odbioru samej gry.

Na drugiej planszy mamy z kolei do czynienia z klasycznym zajmowaniem pól, ale też wyścigiem po nowe technologie i karty wydarzeń. Wybór zawsze przypada temu, kto jako pierwszy daną technologię odkryje.

Jak wspominałem wcześniej, długość rozgrywki dyktowana jest przez poczynania graczy, co również dodaje ciekawą warstwę do interakcji w Beyond The Sun.

Przyjemność z rozgrywki

Gdyby przyjrzeć się z boku, można odnieść wrażenie, że w tej grze niewiele się dzieje. Odkryjemy technologię, skolonizujemy planetę, po czym znowu coś odkryjmy i tak cały czas. Czy nie brzmi to jak przepis na nudę i stracony czas? Nic bardziej mylnego.

Beyond the Sunfot. Mateusz
Beyond the Sun
fot. Mateusz

Z uwagi na ogromną regrywalność, każdej partii będzie towarzyszyć inny zestaw kart, który mocno będzie wpływał na decyzje graczy. Determinują one mocno to, jakie mamy możliwości i co będziemy w stanie zdziałać.

Samo odkrywanie nowych technologii daje poczucie rozwoju i otwierania drzwi, które jeszcze niedawno były zamknięte. Cały czas będziemy mieć poczucie, że możemy więcej, ale z drugiej strony, wachlarz możliwości poszerza się też u innych graczy.

Gigantycznym wyzwaniem jest znalezienie momentu, kiedy chcemy dążyć do zakończenia rozgrywki, aby nie pozwolić się rozwinąć przeciwnikowi. Z drugiej strony cały czas, będzie nam towarzyszyć ciekawość i chęć odkrywania kolejnych technologii.

Nie ma tutaj prostych decyzji i każdy ruch musi być przemyślany, bo może się zdarzyć, że nieroztropnie wydana ruda czy populacja będzie się odbijać czkawką.

MOŻE RÓWNIEŻ CIEBIE ZAINTERESUJE:
Pocket Planet. Mała gra solo dla fanów Samotnej Wyspy

Dodatkowym atutem jest czas rozgrywki, gdyż w rozgrywkach na dwóch graczy byliśmy w stanie ją zamknąć w godzinę, co jest świetnym wynikiem jak na poziom trudności oferowany przez Beyond The Sun.

Jeśli w pewnym momencie rozgrywka zacznie Was nużyć, jak najszybciej należy wyjąć bardziej złożone korporacje, które wprowadzą nieco asymetrii i pozwolą inaczej prowadzić rozgrywkę.

Podsumowanie

Słynny cytat „nie oceniaj książki po okładce”, jak mało który pasuje do podsumowania Beyond The Sun. Przy pierwszym kontakcie wydaje się, że to kolejne euro, pozbawione uroku i piękna. Jednak wszystko się zmienia od momentu wykonania pierwszego ruchu.

Szybkie tury graczy, gdzie każda kolejna otwiera przed nami nowe możliwości i daje poczucie rozwoju zapełniając planszę nowymi technologiami – są bardzo satysfakcjonujące.

Jest wiele dróg do zdobywania punktów i wielokrotnie ścieżka, która dała zwycięstwo w poprzedniej rozgrywce, w kolejnej jest kompletnie nieoptymalna lub nawet niemożliwa do wdrożenia.

Dodatkowym atutem w rozgrywkach dwuosobowych, jest krótki czas rozgrywki względem głębi decyzji jakie podejmujemy. Dodając do tego dużą regrywalność związaną z różnymi planetami, technologami, korporacjami i celami, jakie biorą udział w każdej rozgrywce – jest to pozycja, na którą każdy fan gier euro powinien zwrócić uwagę. Co więcej, nasze planszówkowe CV związane z kosmosem rozwinie się o kolejne doświadczenie i umiejętności. Nie mogło być jednak inaczej, skoro Beyond The Sun to gra, gdzie rozwój wychodzi na pierwszy plan.

Grę znajdziecie w sklepach za ok. 310 zł – np. tutaj.

Autorem wpisu jest Mateusz:
na gry planszowe otworzyłem się w czasach pandemii, gdy paradoksalnie wszystko się zamykało. Jako fan liczb, uwielbiam gry euro, które opanowały większość mojej kolekcji. Jestem otwarty na nowości, ale starszym tytułom również chętnie daję szansę, zwłaszcza jeśli gra ma nietuzinkową mechanikę i design. Moje ulubione gry to Brass Birmingham, Projekt Gaja oraz spora część włoskich eurasów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *